
Blogi zawodników gravelowych

Ostatnie wpisy zawodników

W 2025 roku przejechałem 8234,6 km i wystartowałem w siedmiu wyścigach gravelowych. Przez większość sezonu jeździłem bez planu, a jesienią zacząłem eksperymentować z usystematyzowanymi treningami układanymi przy pomocy sztucznej inteligencji.

Pierwsza jazda na Rondo RUUT AL0 była dużym rozczarowaniem. Sportowa pozycja, drgania na szutrze i brak komfortu sprawiły, że zacząłem żałować zakupu. Dopiero krótszy mostek, szersze opony, system tubeless i kolejne kilometry zmieniły ten sam rower w wygodnego gravela.

W piątek wieczorem Garmin mówił: odpoczywaj. Ja znalazłem start w Bielsku-Białej, kliknąłem dystans "wyzwanie" i dopiero GPX z 2285 m przewyższenia pokazał, że to nie będzie zwykła setka. Skończyło się 18. miejscem na 27, ponad 2500 m w pionie, pierwszym mentalnym wypychem i bardzo konkretną lekcją pokory.

Historia o tym, jak frustracja związana z dojazdami do pracy zamieniła się w pierwsze jazdy rowerem, zakup Rometa Orkan 5, konto na Stravie, pierwszą pięćdziesiątkę i pierwsze 100 km. Bez wielkiego planu, za to z jedną decyzją, która niespodziewanie zaczęła zmieniać codzienność.

Na PBT Rozgrzewka 200 odhaczałem jeden z celów na 2026: długi wyścig, w tle przeprowadzka, do tego nowy rower i domowe węglowodany zamiast żeli. Plan był prosty - nie dojechać się. W praktyce wyszło niecałe 186 km: przyjemna pierwsza połowa w towarzystwie, potem trochę mocniejsze tempo, żeby sprawdzić nowości.

Przy kolumnie na krótką łapę miałem w głowie osiemdziesiąt kilometrów. Podpisałem średnią - sto czterdzieści po śniegu i lodzie, z katarem i bez treningu. 10/62, gleby, koleiny i wyjazd, po którym zacząłem znowu normalnie jeździć.
