SG Series Głogów - drugi wyścig i prysznic z rzeczywistością

WyścigiŁukasz Mikrut20 maja 2026

Drugi start po 52. miejscu na PBT. Na mecie średnia 24 km/h, w głowie podium ze szampanem - organizator mówi: 60. na 84, gratulujemy ukończenia. Zimny prysznic, który jednak po raz pierwszy podsunął pomysł na UltraGravel.

SG Series Głogów - drugi wyścig i prysznic z rzeczywistością

SG Series Głogów - drugi wyścig i prysznic z rzeczywistością

Przekraczam linię mety i już świętuję. W głowie stoję na podium, strzelam szampanem, obrastam w piórka - pytam organizatora, na którym jestem miejscu, choć przecież wiem, że jestem w ścisłym czubie. Odpowiedź brzmi: „60. miejsce, gratulujemy ukończenia". Za mną do mety dojeżdża już garstka zawodników. To nie był debiut. To był mój drugi wyścig w życiu - i pierwszy raz zrozumiałem, że licznik na kierownicy i wynik w protokole to dwa różne filmy.

Po PBT zacząłem wierzyć we własne kłamstwa

Miesiąc wcześniej na PBT Rozgrzewka 100 zająłem 52. miejsce na 173 zawodników. Jak na pierwszy start w ogóle - całkiem wysoko. Psychicznie to już nie był debiut: wiedziałem, gdzie jest baza, jak wygląda pakiet, jak smakuje adrenalina przed falą. Tylko że to był dopiero drugi wyścig. Nie miałem żadnej formy w sensie sezonu - miałem jeden szczęśliwy marzec i rozregulowany rozsądek.

Gdzieś mi się w głowie zapętliło, że skoro PBT poszło tak wysoko, to może już „umiem". Poprzedni start zaburzył zdrową ostrożność. Na SG Series w Głogowie Małopolskim pojechałem z dziwnymi oczekiwaniami, których sam bym sobie nie wypisał na liście startowej.

Baza, eskorta i licznik, który nie słuchał rad

Po dotarciu na miejsce wciąż czułem się lekko zagubiony, ale mniej niż miesiąc wcześniej w Gliwicach. Na starcie różnica względem PBT była od razu widoczna: wspólny wyjazd całego pola, na początku eskorta radiowozem policyjnym. Organizator prosił, żeby spokojnie ustawić się w formującym się rozjeździe za samochodem. Patrzyłem na licznik i widziałem regularnie ponad 30 km/h. Na PBT średnia z całego wyścigu wyszła 21,7 km/h - zupełnie inna skala. Coś mi od samego początku nie grało, ale jechałem dalej, bo wszyscy jechali.

 

Pierwszy szutrowy odcinek: tętno poszło, prędkość nie

Kiedy wjechaliśmy na pierwszy odcinek szutrowy już bez policyjnego wozu, wszyscy poszli. Ja też chciałem pójść. Poszło tętno. Prędkość - nie. Nie ogarniałem, co się dzieje: na PBT tak wysoko, tutaj cisnę, a pole ucieka. Totalne odrealnienie. Nie zostało mi nic innego, jak dalej dawać z siebie wszystko. Na trasie wyprzedziłem kilku zawodników i zacząłem się łudzić, że na starcie po prostu wystartowałem za wolno, że tylu zawodników uciekło mi w tłoku za radiowozem.

Meta, szampan w wyobraźni i mrożący prysznic

Dojeżdżając do mety, na liczniku widziałem średnią 24,1 km/h. Garmin po wyścigu pokazał to samo z całej trasy - iluzja sukcesu nie wynikała z zepsutej elektroniki, tylko z klasyfikacji. Byłem przekonany, że to już ten wyścig - drugi w karierze i od razu potężny sukces. W głowie wciąż miałem podium. Potem rozmowa z organizatorem i „gratulujemy ukończenia" - krótka formuła, którą tego dnia po mnie usłyszało już niewielu, bo do mety dojechała garstka. Wystartowały 84 osoby; ja byłem sześćdziesiąty.

To był lodowaty prysznic. Osobisty rekord na 100 km, który wtedy padł, zamiast pocieszyć, utwierdził mnie tylko w tym, jak bardzo jestem słaby w porównaniu z tym, co czułem na trasie. Wróciłem zdołowany, zdruzgotany, wyniszczony psychicznie i fizycznie. Jedyny promyk w tej mgle: dane z wyścigu pokazały, że forma mocno poszła w górę. Liczby i ciało mówiły coś innego niż miejsce w klasyfikacji.

 

Co z tego zostało

Powoli zaczęło do mnie docierać, że jako świeżemu zawodnikowi bardzo trudno mi zweryfikować poziom wyścigu, w którym startuję - trasy, pola, tempa startu. Już wtedy coś mi szeptało, że fajnie byłoby mieć narzędzie, które podpowie, z kim i gdzie realnie się mierzę. To jeden z powodów, dla których później ruszyłem z UltraGravel.

Drugi wyścig nauczył mnie więcej niż pierwszy - nie dlatego, że poszedł lepiej, tylko dlatego, że rozbił iluzję po dobrym debiucie. Od tamtego startu wiem, że wynik w tabeli i to, co widzę na liczniku, to dwa różne języki - i że biegle posługuję się dopiero jednym z nich.

Wszystkie kategorie bloga

Dieta
Odżywianie na długie dystanse: co sprawdza się u mnie na trasie, domowe mieszanki i strategie na wiele godzin w siodle.
Wyścigi
Relacje ze startów gravelowych i ultra: jak poszło na trasie, warunki dnia, ubiór, odżywianie w trakcie wyścigu i rower, na którym jechałem. Od pojedynczych startów po podsumowania całego sezonu.
10 wpisów
Treningi
Jak buduję formę przez sezon: plany, tygodnie na rowerze i wnioski z dziennika treningowego.
Sprzęt
Rowery, komponenty i setup gravelowy: osobne wpisy o ramach, oponach i zmianach w sprzęcie, którym jeżdżę na co dzień.
1 wpis