SGS Krempna - strategia zamiast armaty i 43/91 na mecie

WyścigiŁukasz Mikrut21 maja 2026

Po dłuższej przerwie wróciłem do SG Series z planem i kołami w tubelessie. Krempna dała 106,2 km, 2078 m przewyższenia i trasę trudniejszą niż Grąziowa, ale tym razem pojechałem równo do mety: 43. miejsce na 91 zawodników.

SGS Krempna - strategia zamiast armaty i 43/91 na mecie

SGS Krempna - strategia zamiast armaty i 43/91 na mecie

Na mecie w Krempnej mam 43. miejsce na 91 zawodników, 106,2 km, 2078 m przewyższenia i pięć i pół godziny ruchu na zegarku. Tym razem nie było kapcia w lesie. Był plan, spokojniejsza głowa i tempo, którego udało mi się pilnować aż do mety.

Między tym startem a Grąziową minęło sporo czasu. W międzyczasie dużo trenowałem i testowałem różne pomysły na trening - także takie, w których AI grało rolę trenera z notatnikiem. Z mieszanym, ale ciekawym skutkiem.

Tubeless i wspomnienie z lasu

Koła miałem już w systemie tubeless. Po Grąziowej, gdzie Miłosz pomógł mi z dętką w lesie, przejście na bezdętki nie było modą - było zdrowym rozsądkiem.

Na Krempnej przypadkiem złożyło się tak, że na pierwszym podjeździe jechałem obok niego. Dobrze, że przeszedłem na tubeless, bo gdybym wtedy tłumaczył się, że nadal jeżdżę na dętkach, to byłby moment z kategorii: „no cóż, pamiętasz las?”.

System bezdętkowy oceniam dziś jako duży skok: mniejszy strach przed kapciem, spokojniejsza głowa na szybkich zjazdach i po prostu wygodniejsza jazda. To nie jest magiczna tarcza - dalej trzeba uważać na kamienie - ale w głowie robi ogromną różnicę. To zupełnie co innego niż „łyżki w podsiodłówce i modlitwa”.

Start od podjazdu, bez armaty

Warunki w dniu wyścigu były dla mnie idealne: bezchmurne niebo i temperatura akurat taka, jak lubię na długiej setce. Po haśle start większość wystrzeliła jak z armaty, mimo że wyścig zaczął się od dłuższego podjazdu.

Ja tym razem nie odpaliłem się razem z nimi. Miałem opracowaną strategię i starałem się jej trzymać od pierwszego metra: własne tempo, bez gonienia innych na pierwszym wzniesieniu.

To brzmiało prosto na papierze. Na trasie okazało się, że proste wcale nie znaczy łatwe. Ale po raz pierwszy w historii moich startów wiedziałem, dlaczego tak jadę, a nie tylko „jakoś dojadę”.

Trasa trudniejsza niż Grąziowa

Sama trasa była w moim odczuciu podobna do Grąziowej - dużo góry, mało płaskiego - ale trudniejsza, zwłaszcza na zjazdach. Były bardzo szybkie, a co jakiś czas pojawiało się coś, co wymagało pełnej uwagi: kamień, dziura albo zakręt, którego nie dało się przejechać na autopilocie. Zjazd znów nie był odpoczynkiem, tylko pracą. Tylko tym razem nie skończyło się snake bite'em.

Podjazdy czasami były tak strome, że w napędzie 1x11 zaczynało brakować lżejszych przełożeń do naturalnej kadencji. Były momenty, kiedy przez nachylenie przednie koło odrywało się od nawierzchni, ale obyło się bez chodzenia z rowerem. Na takiej trasie to dla mnie już wynik.

GoPro Hero 12 kontra bateria

Przy okazji próbowałem nagrać krótką relację kamerką GoPro Hero 12 Black, którą dostałem na urodziny od narzeczonej. Plan był prosty: wrócić z gotowym materiałem z wyścigu. Nagrywałem tak „sprytnie”, że w połowie dystansu padła bateria i na tym skończyła się moja kariera filmowa tego dnia. Ważniejszy był wyścig; kamera mogła poczekać na lepszy plan ładowania.

Równe tempo do mety

Przez cały wyścig trzymałem swoje tempo i udało mi się utrzymać moc do samego końca. Na setce z ponad dwoma tysiącami metrów w górę to nie zawsze wychodzi. Garmin po jeździe pokazał średnie tętno 158, średnią moc 151 W i TSS 670 po Stravie.

To nie był wyścig z serii „początek na full, koniec na modlitwie”. Bardziej konsekwentna robota przez pięć i pół godziny.

Oficjalnie wyszło 43/91. Pewnie byłaby szansa na kilka pozycji wyżej, bo część zawodników miała problemy z trackerami przez słabą sieć GSM - mój czas w systemie miał kilkadziesiąt minut więcej niż w rzeczywistości. W środku stawki, kiedy walczysz o każde miejsce, taka różnica boli w tabeli.

Ale dla mnie ważniejsze było coś innego. Porównując ten występ do wcześniejszych startów SG Series, czułem, że forma rośnie. Duża satysfakcja, wyścig zdecydowanie na plus.

Co zabieram stąd

Krempna zamknęła dla mnie sezonowy łuk od debiutu i chaosu do startu z planem i wyniku w środku stawki. Zabrałem stąd trzy rzeczy: strategia na starcie działa lepiej niż adrenalina z armaty, równe tempo na setce to umiejętność, którą w końcu poczułem na trasie, a tubeless to nie gadżet - to spokój, którego brakowało mi w lesie po Grąziowej. 

Wszystkie kategorie bloga

Dieta
Odżywianie na długie dystanse: co sprawdza się u mnie na trasie, domowe mieszanki i strategie na wiele godzin w siodle.
Wyścigi
Relacje ze startów gravelowych i ultra: jak poszło na trasie, warunki dnia, ubiór, odżywianie w trakcie wyścigu i rower, na którym jechałem. Od pojedynczych startów po podsumowania całego sezonu.
10 wpisów
Treningi
Jak buduję formę przez sezon: plany, tygodnie na rowerze i wnioski z dziennika treningowego.
Sprzęt
Rowery, komponenty i setup gravelowy: osobne wpisy o ramach, oponach i zmianach w sprzęcie, którym jeżdżę na co dzień.
1 wpis